Archiwum kategorii ‘prasa’
HAŁAS
Po raz kolejny krew mnie zalała podczas czytania prasy. Często tak reaguję czytając różnego rodzaju bzdury, tym bardziej, kiedy te bzdury znajdują się na pierwszych stronach i „krzyczą” do mnie dużymi czarnymi literami z pochyłej półeczki w kiosku. Dzisiaj swój wielki come back ma sprawa in vitro. O tym za chwilę. Najpierw muszę postawić pytania, które nurtują mnie bardzo, a na które odpowiedzi mogą znać niektórzy z Was, ci uważniej niż ja śledzący bieg wydarzeń na polskiej scenie politycznej, posiadający bardziej analityczne niż mój umysły. Jaki numer władza chce nam wyciąć? Jakie niepopularne, być może całkowicie sprzeczne z obietnicami przedwyborczymi działania mają być w najbliższym czasie podjęte, skoro zaszła konieczność ponownego nagłośnienia kwestii in vitro, która, jak wiadomo, jest idealnym „zagłuszaczem” innych tematów- tematów dla przeciętnego zjadacza kajzerek mało interesujących, choć w rzeczywistości w dużo większym stopniu mających wpływ na jego życie. Mam tu na myśli rządowe działania antykryzysowe, politykę fiskalną, zagadnienia związane z prawem pracy. Oczywiście, in vitro wzbudza emocje, podobnie jak homoseksualiści, aborcja, czy poseł Palikot. Emocje jednak są największym wrogiem zdroworozsądkowego myślenia, wrogiem pragmatycznego podejmowania decyzji. Na emocjach warto grać kiedy chcemy odwrócić czyjąś uwagę od problemów wymagających zimnej kalkulacji, która to kalkulacja przeprowadzona przez tę osobę mogłaby ujawnić, iż nasze propozycje nie są dla niej korzystne. Tym bardziej trochę mi wstyd, że tak się wzburzyłem. Niniejszy tekst inspirowany jest w całości artykułami z dzisiejszej (11.09.09) Gazety Wyborczej.
Przejdźmy do in vitro. Wczoraj sejm odrzucił obywatelski projekt zgłoszony przez Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Contra in vitro”, uznający zapłodnienie tą metodą za przestępstwo. Karą miało być do 3 lat pozbawiania wolności. Nieźle! Kodeks Karny za gwałt, jedno z najobrzydliwszych przestępstw, jeden z najpodlejszych czynów, jakiego może dopuścić się człowiek, przewiduje od 2 do 12 lat pozbawienia wolności. Umożliwienie zapłodnienia metodą in vitro miałoby zatem zostać podniesione do niemal tej samej rangi. Osoba dająca bezdzietnym z przyczyn medycznych małżeństwom szansę na pozostawienie potomstwa miałaby być postawiona na równi z gwałcicielem. Absurd. Niejaki Ludwik Skurzak ze wspomnianej organizacji powiedział, że swoje stanowisko Komitet wywodzi z nauczania Kościoła Katolickiego. Pod projektem podpisało się 160 tysięcy obywateli, to o 60 tysięcy więcej niż wymaga prawo aby głosowano nad nim w sejmie. 160 tysięcy stanowi mniej niż 0,5% procenta z 38 milionów obywateli. Powołam się na konstytucję RP. Preambuła mówi, że Narodem Polskim są wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga/ będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna/ jak i nie podzielający tej wiary. Niezależnie od światopoglądu, jako obywatele jesteśmy wszyscy równi. Czy zatem wprowadzanie regulacji prawnych w prostej linii wypływających z nauki organizacji religijnej jest w porządku wobec pozostałych, przypomnijmy, równych, obywateli? Czy zasadnym jest poważne traktowanie protestów wynikających z przekonania, iż ludzkie zarodki są ludźmi i posiadają duszę, podczas gdy istnienie duszy samo w sobie stanowi kwestię dyskusyjną, nie jest aksjomatem? Na szczęście 67% dorosłych Polaków uważa, że metoda in vitro powinna być dopuszczalna a tylko 18% jest jej przeciwne. Na szczęście mniej niż 0.5% Polaków uważa, że swoje katolickie wartości może narzucić siłą pozostałym 99,5%.
Jak sami widzicie, tak naprawdę, nie wydarzyło się nic istotnego. Projekt odrzucono, co potwierdziło tylko opinię demokratycznej większości. Hałasu jednak trochę było. Co się stanie? Czyją uwagę chciano odwrócić tym w istocie mało znaczącym newsem, który zajął pół pierwszej strony najchętniej czytanej gazety codziennej w Polsce?
Zapytowywuję uprzejmie
Tylko niedziele takie są… Jeszcze czasem soboty i pierwsze dni stycznia. Na bezchmurnym szafirowym niebie jaśnieje Aton w kolorze białego złota, powietrze jest krystalicznie czyste a jednocześnie na tyle gęste, że zdaje się spowalniać wiązki padającego światła.
Okna mojego pokoju wychodzą na zachód ale dzięki aluminiowym żaluzjom odbijającym promienie od sąsiedniego bloku mam co rano u siebie blask młodego słońca. Wierzcie lub nie, ale to naprawdę znacząco poprawia smak tej pierwszej w danym dniu kawy.
Lubię, będąc jeszcze w piżamie, rozłożyć sobie na stole świąteczne wydania kilku gazet codziennych i zagłębić się w ich mętne przekazy- w mozaiki tak naprawdę nikogo nie obchodzących weekendowych pierdół. Niestety, nadchodzące wcześniejsze wybory parlamentarne i cały przedwyborczy turniej we wzajemnym obrzucaniu się gównem psują mi od jakiegoś już czasu ten przyjemny rytuał.
Czytałem dzisiaj Wyborczą. Napisali, że Kaczory nie chcą wpuścić obserwatorów OBWE na wybory. Czyżby mieli coś do ukrycia? Kilka stron dalej krótka relacja z rozprawy sądowej PO kontra Gosiewski- żal aż czytać jakiej argumentacji do swej obrony używał pisak. No ale to też w sumie dziwić nie powinno- PiS od samego początku swej kadencji wyzywał wszystkich przeciwników od bandytów, złodziei i członków układu więc teraz, w trakcie kampanii wyborczej naiwnym byłoby spodziewać się zmiany stylu w prowadzeniu gry politycznej.
Po szybkiej „prasówce” i przywołaniu w pamięci tekstu Ewy Thompson poleconego niedawno przez Woykersa zadałem sobie dość smutne pytanie, które i do Was kieruję. Czy nie żyjemy przypadkiem w kraju trzeciego świata?