Archiwum dla grudzień 2008
Oko
Dawid ma jedno oko szklane. Powiedział mi kiedyś, że w wieku pięciu lat bawił się z amstafem sąsiadów i tak jakoś wyszło. Oczywiście wersja dla dziewczyn jest taka, że został ranny w bójce- broniąc swojego czarnego kumpla gdy napadli ich skinheadzi. Laski to lubią. Wzdychają zawsze z podziwem i współczuciem a potem przysyłają mu na maila swoje przepełnione erotyzmem zdjęcia- w stringach i czarnych koronkowych stanikach, na tle peerelowskich meblościanek. W sumie, nie zazdroszczę mu. Wole mieć dwoje oczu. Dawid ostatnio opowiedział mi najbardziej, jak twierdzi, pojebany ze swoich snów.
To było tak, posłuchaj- mówił podekscytowany- jak się kładłem spać miałem we krwi ze dwa i pół promila, jak Boga kocham!- zawsze przesadza- Położyłem się pod kocem, w ubraniu, rozumiesz, nie miałem siły ścielić. W każdym razie… w tym śnie też byłem pijany, w dodatku rzygałem do obszczanego kibla, chyba w jakiejś obskurnej norze bo na podłodze było pełno błota zmieszanego z siuśkami i mokrą papierową breją- taką, wiesz, jaka się robi gdy rolka srajtaśmy wpadnie do wody. Tak rzygałem i rzygałem, i nagle oko mi wpadło do kibla, w te wszystkie wymiociny. „Nie będę w tym grzebać przecież”, pomyślałem- „Jeszcze ktoś zobaczy i jak ja się wytłumaczę?” Zasłoniłem oczodół dłonią i wyszedłem. Teraz będzie dobre, uważaj. Wróciłem do domu i położyłem się spać! Łapiesz? Położyłem się spać we śnie! Haha! To jeszcze nie koniec! Śniłem, że śniło mi się, że widzę tym szklanym okiem! Najpierw byłem w Wiśle- w rzece w sensie. Dryfowałem sobie spokojnie na północ. Później wpadłem do Bałtyku, gdzie zjadła mnie jakaś duża ryba, a jeszcze później… obudziłem się… tak naprawdę, z głównego snu.
Nie wiedziałem jak ten sen zinterpretować. Wolałem nie myśleć nawet, co by miał do powiedzenia Freud na ten temat. „Rzeczywiście pojebany sen”- podsumowałem z, jak sądzę, niezbyt inteligentnym wyrazem twarzy. Pewnie zastanawiacie się teraz, po co właściwie wam opowiadam pijacki sen kumpla, nawet nie własny. Otóż wczoraj kupiłem sobie w Tesco rybę- taką w całości, co sprzedają z lodu. Przyniosłem ją do domu, zabrałem się za patroszenie i… w środku było- wiem, że ciężko w to uwierzyć- szklane oko! Dawid ma swoje na miejscu, więc to nie jego. Nie interesuje mnie za bardzo czyje. Ciekaw jestem tylko, czy ten człowiek, który je zgubił, widzi nim przez sen? Na wszelki wypadek, zawsze jak oglądam telewizję, kładę oko na stoliku tak, aby tamten też mógł sobie pooglądać.