Dycha
Nie chciałem od niego zbyt wiele. Chciałem tylko aby był jak inni ojcowie- żebym nie musiał się go wstydzić. Nic w tym kierunku nie zrobił. Później dorosłem i już mi było wszystko jedno. Tyle tylko, że nie mogłem przyjmować gości w domu- żeby nie poznali otyłej kreatury w za ciasnym t-shircie i bokserkach, wylegującej się na wytartej kanapie. To mi tak bardzo nie przeszkadzało ale trochę głupio nie zaprosić znajomych, u których bywa się dość często. Jeszcze jako mały dzieciak poprzysiągłem sobie, że nigdy nie będę taki jak on. Unikałem telewizji, prysznic brałem po trzy razy na dobę. Tak mi zostało. Czy on miał wobec mnie jakieś oczekiwania? Nie wiem. Nigdy mi nic nie mówił. Ja jemu też, chociaż, o ile dobrze pamiętam, raz czy dwa próbowałem… ale nie wyszło… nie zrozumiał. Gdy miałem jedenaście lat, na wyraźny wniosek mojej mamy, wyznaczył mi tygodniówkę- 10 zł. Miałem dostawać dychę co poniedziałek. Dwa razy nawet dał a potem już „zapominał”.
Rodzice się rozwiedli. Poszło im szybko. Gdy mama chciała mi w kłótni dosrać, mówiła: „Jesteś jak twój ojciec.” Początkowo strasznie mnie to wkurzało. Z czasem i to stało się obojętne.
Zawsze ceniłem bardziej przyjaźń niż miłość. W miłość, szczerze powiedziawszy, nigdy nie wierzyłem, podobnie jak w Boga, czy bezkrwawe operacje, w których Filipińczyk wyciąga gołą dłonią nowotwory z ludzkich ciał. Przyjaciół miałem kilku. Zwykle, po paru latach, okazywało się, że nie byli wcale moimi przyjaciółmi. A ja nie chciałem od nich przecież zbyt wiele. Chciałem tylko by byli jak inni przyjaciele. Jak przyjaciele innych ludzi- tacy, co to ich się poznaje w biedzie. Nie wiem czego oni oczekiwali ode mnie. Nigdy nie zapytałem.
Pewnego dnia wszyscy oni odeszli. A chciałem przecież tylko, żaby zostali. Może zbyt często zapominałem o wypłaceniu im dychy?
Mój za to dzwoni tylko jak sie upije. Chyba wole dyche. Z 2 strony czyjaś dycha zawsze wydaje się łagodniejsza niż swój brak dychy, prawda?
faufau
lipiec 13, 2008 at 3:39 pm
Ja myślę że czas najwyższy abyś usiadł w jakiejś knajpie z Davidoffem w paszczy i coś napisał.
Albo może lepiej w kawiarni?
P@weł
sierpień 5, 2008 at 11:52 am
Niebawem napiszę. Muszę tylko dostać wypłatę i mieć spokojna głowę.
olgbor
sierpień 5, 2008 at 4:56 pm