Na myśli…

Olg Borowka

Gdzieś…

z 2 komentarzami

-Poszukujesz sensu?
-Tak. Chyba tak…
-I jak ci idzie?
-Jak na razie bez rezultatów. Może jutro…
-Może poszukaj tam gdzie zgubiłeś?
-Wykluczone. Tego miejsca już nie ma. Tamtego czasu zresztą również.
-Może zapytaj kogoś kto tam z tobą był? Może ktoś pamięta, ktoś coś wie?
-Tych ludzi też już nie ma. Czym właściwie byli oni? Nie zapytam nawet kim? Czym zatem? Mgnieniem może? To wszystko trwało tak krótko…
-To co się z nimi stało?
-Nic.
-Wybacz, ale nie rozumiem.
-Nic się z nimi nie stało. To wszystko w mojej głowie. Nie sądziłem nigdy, że to zajdzie tak daleko.
-Że co zajdzie tak daleko?
-To… Nie umiem tego nazwać. Sens też był mgnieniem. W ogóle, jeśli sens się pojawia to zawsze jako chwila. Kosmicznie niepowtarzalna chwila. Każdy oddech jest jedynym, każdy ułamek sekundy bo nie ma szans już nigdy, absolutnie nigdy, powtórzyć się w tym samym kształcie. Przy kolejnym zawsze coś będzie inaczej. Położenie kuli ziemskiej, kształt paprocha na ramieniu marynarki obcego człowieka gdzieś na drugim końcu świata, temperatura kawy w kubku, długość zarostu na twarzy angielskiego piłkarza, granica wytrzymałości kobiety gwałconej przez oddział bojówkarzy w Sierra Leone, ilość tuszu w długopisie…
-Fakt… ciężko to nazwać. Przemijanie? Nie… zbyt trywialne.
-No widzisz- tak właśnie się zmagam. Nie potrafię uwierzyć w sens wymyślony przez ludzi. Musi być jakiś naturalny, jedyny, właściwy, wypływający z istoty rzeczy. Religie obrażają mój intelekt. Gdyby istniała siła wyższa to na pewno nie miałaby cech ludzkich. Religia jest dla słabych. Sens jest… Ale nie w kościele, meczecie czy synagodze…
-Gdzie?
-Nie wiem. Może tuż za rogiem?

Written by olgbor

maj 14, 2008 @ 10:27 am

Napisane w Fikcja, osobiste

Odpowiedzi: 2

Subscribe to comments with RSS.

  1. Mistrzu pisania dialogów, fajne :) . Nie spodziewałem się, że zakończy się w sumie dość optymistycznym “Może tuz za rogiem?”.

    faufau

    maj 14, 2008 at 11:25 am

  2. cool

    miko

    maj 31, 2008 at 9:52 am


Napisz odpowiedź