Bez tytułu
-Czy miałabyś coś przeciwko gdybym…
-Nie ma sprawy. W porządku.
-Na pewno?
-Tak… Nie. Dobrze wiesz, że nienawidzę tego co robisz. Obiecałeś, że z tym skończysz!
-Tylko nie płacz.
-Jak mam nie płakać?! To nie ma końca. Rzucasz słowa na wiatr! Zadajesz kłam własnym słowom! Okłamałeś mnie! Przede wszystkim okłamałeś siebie! Ja ciebie nigdy nie okłamałam.
-Nie okłamałem cię.
-Tak? To dlaczego znowu chcesz to zrobić? Za każdym razem powtarzasz, że to się więcej nie powtórzy!
-To silniejsze ode mnie. Jestem słabym człowiekiem. Jesteś moją narzeczoną! Powinnaś mnie wesprzeć a nie ciągle wrzeszczeć!
-Ja nie wrzeszczę!
-Gdybyś siebie usłyszała…
-Nie zmieniaj tematu! Dlaczego znowu chcesz to zrobić?! Dlaczego? Robisz mi na złość? Jara cię to?!
-Nie…
-No to powiedz mi! Dlaczego?!
-Nie wiem.
-Masz kilkadziesiąt innych do wyboru a zawsze, kurwa mać, musisz pić kawę z MOJEGO kubka, tak?!
buahahahahahahaha
miko
kwiecień 30, 2008 at 8:47 pm
Ty sie nie smiej. tak sie wlasnie zwiazki rozpadaja ; )
zaczynaja sie od malych irytacji byle czym, a potem nie mozna juz na siebie patrzec.
pozdrawiam z tego wszystkich swiezo zakochanych. heh
zu
maj 1, 2008 at 1:34 pm
ehh te kobiety, takie małostkowe
P@wel
maj 2, 2008 at 12:08 am
Powiem tak: ten tekst ja bym traktował szerzej – nie tylko kobiety takie bywają.
A ja powtórzę tu za mistrzem: “Dziewczyny bądźcie dla nas dobre na wiosnę!”
J.R.
maj 5, 2008 at 5:54 pm
hahaha spoko;]
Agnieszka K.
maj 5, 2008 at 6:41 pm
a mnie się nie podoba, wcale
gildur
czerwiec 15, 2008 at 11:38 pm
gildur, czy mógłbyś rozwinąć?
olgbor
czerwiec 17, 2008 at 1:49 pm