Malkontent
„Cześć! Co u ciebie!?”- wykrzykuje do mnie kiedy spokojnie stoję sobie oparty o ścianę, na przemian popijając mojito i zaciągając się papierosem. „Cześć. Wszystko w porządku”- odpowiadam mimo, że nie mam pojęcia kim jest. Skąd niby mam wiedzieć? Na oko ma ze 170 cm wzrostu, gęste, kręcone, ciemne włosy i wydatne usta. Chciałoby się rzec „fajna lala” ale nie można… No bo jak tu cokolwiek ocenić gdy ¾ twarzy zakrywają jej okulary przeciwsłoneczne? Zaczyna mi opowiadać coś o jakichś naszych „wspólnych” koleżankach, które mają niezwykle oryginalne imiona: Kasia, Gosia, Asia, Ania. No i nadal nic nie wiadomo a tak trochę głupio zapytać „Ej, kim ty właściwie jesteś?”, po pięciu minutach rozmowy. Nareszcie! W moim kierunku zmierza Piotrek. Na pewno się nie znają, więc będą musieli się sobie przedstawić, więc mimochodem dowiem się kim jest dziewczyna. „Cześć, jestem Piotrek”- mówi Piotrek. „Cześć! Jestem Klaudia.”- mówi dziewczyna… to znaczy Klaudia. Nadal, kurwa, nic nie wiem. Jaka znowu Klaudia? Piotrek zauważa moje zakłopotanie i rzuca mi kapok w postaci pytania „Skąd się znacie?” skierowanego bardziej do Klaudii niż do mnie. „Ania R. robiła kiedyś grill urodzinowy u siebie na działce i tam się poznaliśmy.”- odpowiedziała. No i wszystko jasne! Klaudia to rzeczywiście fajna lala. Na grill-party była ze swoim facetem- nudnym frajerem bez żadnych zainteresowań. Tyle pamiętam. Całe szczęście, że mi się ta uwaga nie wyrwała na głos. „Co u twojego chłopaka?”- zagaiłem. „Masz na myśli Jacka? Już nie jesteśmy ze sobą od roku.” No to się wjebałem. Trzeba było nie wspominać nic o jej „Jacku” tylko ją bajerować… idiota ze mnie. I tak jest, kurwa, co weekend.
sos słodko gorzki, sarkastyczno-ironiczny. dystans cenie. scenka rodzajowa jak najbardziej wiarygodna, ale sporo ich ostatnio tu.
zu
kwiecień 21, 2008 at 6:40 pm
Jak ja uwielbiam teksty w których znajduje się słowo ‘papieros’.
P@weł
kwiecień 21, 2008 at 6:43 pm
Zuziu, wiem. Szczerze mówiąc, zastanawiałem się poważnie, czy publikować to- czy nie za dużo? Jestem w trakcie pisania czegoś zupełnie innego w charakterze więc będzie niebawem przeciwwaga.
olgbor
kwiecień 22, 2008 at 9:31 am
Przyzwoite, ładnie zobrazowane, ale czegoś mi tu brakuje – może dołączę do fanklubu ? Muszę poczytać…
camilanixe
kwiecień 23, 2008 at 1:28 pm
” No to się wjebałem. Trzeba było nie wspominać nic o jej „Jacku” tylko ją bajerować… idiota ze mnie.” – To wszystko przez mojito, jak sam mówiłeś “Mojito pije się tylko jak juz jest się pijanym”
.
A tak poważnie to tym razem bez rewelacji, brzmi to bardziej jak pijackie przemyślenie niż coś co miałoby zahaczać o “formę artystyczną”, hehe.
faufau
kwiecień 23, 2008 at 2:12 pm