Na myśli…

Olg Borowka

Kolaż

z 7 komentarzami

Patrząc na współczesność z pewnym dystansem, ujrzymy kolorowy, nieco kiczowaty kolaż. Czarna bila z numerem 8 toczy się po białych zębach fortepianowej klawiatury krzesząc niezbyt przyjemne dla ucha dźwięki. Każdy ma Nokię i polo w horyzontalne pasy. Kółko od deskorolki wbija się w hamburgera, z którego obficie wycieka ketchup i starczą karbowane liście sałaty- wszystko to w bardzo nasyconych kolorach. Każdy tu jest. Nawet Marks. Tak, tak- Karol Marks. Jest czarno-biały ale za to ktoś mu dokleił złotą aureolę- taką w stylu bizantyjskim.   Papież Polak? Jest i on! Pozdrawia tłumy w czerwcu 79, tworząc nieświadomie jeden z najpodlejszych chwytów marketingowych naszych czasów- fikcję pod tytułem „pokolenie JP2”. W modzie są motywy roślinne. To chyba taki powrót do secesji. Do Muchy się nie umywa, ale całkiem przyjemne.

Kompozycja zamknięta, chaotyczna. Cała ludzkość została uwięziona- wsadzona za kratki… właściwie to kratkę Burberry. W prawym dolnym rogu mamy kadr ze szwalni. Setki identycznych kobiet siedzą przy identycznych maszynach i szyją identyczne, kraciaste szaliki. Za 12 godzin szycia dostają dolara. Setki identycznych mężczyzn siedzą przy identycznych komputerach i za 8 godzin dostają 200 dolarów.

Bohater nie ma imienia bo każde imię wywołuje skojarzenia- zbyt wiele skojarzeń. Bezimienny bohater stoi przy barze w klubie.

BOHATER: Dwa razy Gordonsa z tonikiem proszę!

BARMAN: Z cytryną czy z limonką?

BOHATER: Z limonką.

BARMAN: Trzydzieści złotych.

Dialog w sumie na jakieś 5 sekund, uwzględniając hałas, na dziesięć. Wydanie reszty z pięćdziesiątki- 20 sekund. Wykonanie- minuta. Razem- półtorej minuty aby uzyskać odrobinę jałowcowej wódki rozcieńczonej szwajcarskim wynalazkiem z wody sodowej i chininy. 

KOLEŻANKA: To dla mnie? Nie trzeba było! Dzięki.

BOHATER: Nie ma sprawy! Pij, pij- będziesz łatwiejsza. (mocno oklepany, marny żart)

KOLEŻANKA: Pij, pij- nie będziesz mógł. (jak wyżej)

BOHATER: Ja zawsze mogę

KOLEŻANKA: Zobacz! Przyszli M… i K…!

BOHATER: O proszę! W samą porę!

Wszystko w porządku jeśli każdy dobrze zna swoją rolę. Problemy pojawiają się kiedy ktoś zapomni tekstu… albo, co gorsze, uzna, że przysługuje mu dłuższa, istotniejsza kwestia niż jest faktycznie. Bywają takie nieporozumienia a nietrudno wyobrazić sobie, że coś takiego może zepsuć całe przedstawienie. Wyobraźmy sobie, dajmy na to, że Benvolio zaczyna bajerować Julię. Jak czuje się w tej sytuacji Romeo? Pewnie nienajlepiej. William wymyślił to inaczej. Niestety w klubowym przedstawieniu nie ma Williama i każdy sam sobie wybiera rolę, której musi dobrze pilnować bo inaczej skończy na lodzie a, jak wiadomo, bezrobotny aktor klepie biedę, wpada w alkoholizm i kończy żywot na domowej roboty szafocie.

KOLEGA: Siema! Jak impreza?

BOHATER: Spoko! Oby takich więcej!

KOLEŻANKA KOLEGI: Dokładnie! Oby takich więcej!

KOLEGA: Poznajcie się. To jest Kasia.

KOLEŻANKA KOLEGI: Cześć, jestem Kasia!

BOHATER: Cześć, miło mi. [Zapala papierosa.] Skąd się znacie? (Próbuje nawiązać konwersację)

KOLEGA: Ze studiów. Kasia jest ode mnie z uczelni ale z innego wydziału.

BOHATER: A co studiujesz, Kasiu?

KASIA: Filozofię… ale nudzi mnie trochę i chcę się przenieść na Iberystykę.

BOHATER: Filozofia cię nudzi? Niemożliwe! Kant cię nudzi? Platon cię nudzi?

KASIA: W sumie to nie, ale tak ogólnie. [pauza] Mógłbyś poczęstować mnie papierosem?

BOHATER: Tak, jasne. [podaje otwartą paczkę szukając jednocześnie zapalniczki w kieszeni]

KASIA: Dzięki.

BOHATER: Nie ma sprawy.

Wszyscy coś studiują tylko mało kto na poważnie. Kasia jest bardzo atrakcyjna, ale po tej krótkiej rozmowie można się domyślić, że nie grzeszy intelektem. Kolega bohatera zapewne przyszedł z nią na imprezę planując dwuosobowe afterparty u niego w domu. Zapewne zrealizuje swój plan. Jak nie z Kasią to z jakąś inną Zosią, Marysią, Anią, Gosią, Asią, Martą, Moniką, Justyną, czy jak im tam jeszcze często na imię (?).

[Pusta hala- jakby magazyn]

BOHATER: No to teraz muszę wygłosić monolog. Wykorzystam ten czas na wyjaśnienia. Miałem skończyć wyklejać kolaż już jakiś czas temu ale stale wpadały mi w ręce nowe wycinki z gazet i tak się to jakoś przeciągnęło. [zapala papierosa] Już więcej nie wykleję bo nie muszę. Wy robicie to za mnie każdego dnia, za co bardzo wam dziękuję. Zdziwieni? Każdy wypity przez was milk-shake z McDonalda, każda butelka Martini, każdy kupiony piterek Lacosty i zjedzony pączek z piekarni przy Chmielnej dokleja nowy element do kolażu. Napiszcie jeszcze na wolnym polu, każdy coś od siebie. Rękopisy ponoć nie płoną a wszystko inne mogę obrócić w popiół jednym pstryknięciem zapalniczki.

K U R T Y N A

 

 

 

 

                       

Written by olgbor

marzec 16, 2008 @ 3:02 pm

Odpowiedzi: 7

Subscribe to comments with RSS.

  1. Tak, najgorsi są ci, którzy uważają że należy im się dłuższa i istotniejsza kwestia.

    Słyszałeś o kimś kto zabił się domowej roboty szafotem? :P

    “stArczą karbowane liście sałaty” nie powinno być “sterczą” ?

    P@weł

    marzec 16, 2008 at 4:39 pm

  2. Całkiem ładny kolaż, czasem szkoda, że taki realistyczny.
    Nie chce cię za bardzo przechwalać, ale miło się czytało.

    faufau

    marzec 16, 2008 at 5:02 pm

  3. P@weł: powinno być- literówki trafiają się nawet w w encyklopedii PWN
    fau: dzięki, ziął.

    olgbor

    marzec 16, 2008 at 5:05 pm

  4. Wole Olg żebyś robił literówki niż stał się PWN-em ;) .

    faufau

    marzec 16, 2008 at 5:12 pm

  5. super! zmieniłbym tylko imię Kasi… zbyt wiele skojarzeń, zbyt wiele.

    Miko

    marzec 16, 2008 at 5:28 pm

  6. podoba mi sie.

    pierwsze skojarzenie? – daily.art.pl
    ten klimat

    zu

    marzec 22, 2008 at 11:41 am

  7. to zdecydowanie jeden z Twoich najlepszych testów tutaj umieszczonych – dla mnie swietny.

    Agnieszka K.

    maj 5, 2008 at 7:03 pm


Napisz odpowiedź