Na myśli…

Olg Borowka

Archiwum dla grudzień 2007

07/08

z 3 komentarzami

Nowy rok zbliża się wielkimi krokami i prawdopodobnie większość z Was ma już jakieś postanowienia z nim związane. Sylwester to zawsze dobra okazja do zreformowania samego siebie. Nie mówię o takich przełomowych decyzjach jak rzucanie palenia czy usuwanie lub dodawanie nowych tatuaży ale o drobnych zmianach na lepsze, które możemy zainicjować.  Ja na przykład postanowiłem, że w miarę możliwości będę regularnie pisać.

 

Szczęśliwego Nowego roku!

 

Written by olgbor

grudzień 29, 2007 at 9:22 am

Napisane w Uncategorized

Chyba wszyscy tworzymy sobie własne światy.

z 4 komentarzami

To taka odskocznia od rzeczywistości, która nie zawsze daje radę sprostać naszym oczekiwaniom. Nie chcę rozważać, po której stronie leży wina. Po naszej? Może żądamy zbyt wiele? Być może winien jest szeroko pojęty porządek, niemożliwy do określenia stan zwany właśnie rzeczywistością? Na ten temat polecić mogę tylko lekturę „Płynnej nowoczesności” (Liquid Modernity) Zygmunta Baumana. Sam chciałbym się skupić raczej na sposobach ucieczki od tego, co czyni życie nieznośnie prozaicznym, od emocjonalnej rutyny.

Wyobraźmy sobie, że pewnego dnia odwiedza nas przyjaciel, z którym nie rozmawialiśmy od kilku- kilkunastu lat. Obaj staramy się jakoś streścić wszystko to, co przytrafiło nam się przez ten długi czas. Opowiadamy o sprawach zawodowych i życiu prywatnym selekcjonując fakty tak, aby przekazać te w naszym odczuciu najistotniejsze. Przyjaciel robi dokładnie to samo. Z konwersacji wynika nagle, że ktoś z grona wspólnych, dalszych znajomych umarł kilka lat temu. Traf chciał, że padło na osobę, za którą nigdy nie przepadaliśmy. Mając jednak na uwadze panujące konwenanse, spuszczamy wzrok i wymuszonym, smutnym tonem stwierdzamy, że bardzo nam przykro.

Większość z Was- czytujących tego bloga- wie jak dużą wagę przykładam do konstrukcji zdań, które różniąc się minimalnie, mogą zupełnie odmienić wydźwięk wypowiedzi a nawet zniekształcić ją do tego stopnia, że nasza intencja zostaje odebrana opacznie. Powiedzieliśmy „Bardzo mi przykro.” Dlaczego? Ponieważ „tak trzeba”, „tak wypada”. Czy nietaktem byłoby stwierdzenie, że „to przykre”? W moim odczuciu- nie. Tym sposobem można zachować kulturę przy jednoczesnym pozostaniu szczerym. Mówiąc „to przykre” stwierdzamy fakt i nadajemy zdarzeniu cechę. To dość skuteczna ochrona przed zaangażowaniem własnej osoby, bardzo przydatna w tworzeniu własnego świata, w którym nie rozpaczamy po niczyjej śmierci gdyż nie jest nam nawet przykro- przykre jest tylko to, co się stało.

Powyższy przykład trąca ignoranckim egoizmem. Postaram się zatem naświetlić sprawę nieco inaczej. Wyobraźmy sobie, że ktoś dopuścił się bardzo niegodziwego czynu względem nas. Powiemy mu zapewne „nienawidzę cię”, „gardzę tobą”. Stosując wspomnianą metodę po prostu stwierdzimy „nienawidzę Twojego czynu”, „gardzę tym, co zrobiłeś”. Owszem, nie mamy już komfortu depersonifikacji wypowiedzi, lecz przynajmniej wszystkie negatywne emocje przelewamy na czyn- coś nienamacalnego a nie na drugą osobę. Dzięki takiemu podejściu, nasz wyimaginowany świat staje się jeszcze piękniejszy, gdyż całe wypływające z nas zło trafia w nicość- ulatuje zatem.

Czy zastanawialiście się kiedyś, w jakim stopniu Wasze uczucia kształtowane są przez otoczenie a nie wnętrze, gdzie ponoć mają swe źródło? Tu pojawia się nadmieniona na samym początku rutyna. Utrwalone w społeczeństwie modele zachowań formują moim zdaniem modele odczuwania. Nie jest odkrywczym stwierdzenie, że uczucia można sobie wmówić tak samo jak myśli. Trwa to tylko znacznie dłużej ale biorąc pod uwagę skalę całego życia, jest na to czas.

A gdyby tak stworzyć własne, zmyślone realia, które przemodelują ów „model odczuwania”? Co o tym sądzicie?

Written by olgbor

grudzień 19, 2007 at 12:33 pm

Regres

z 3 komentarzami

Ostatnio miałem wrażenie, że przeżyłem intelektualny regres. Wierzcie lub nie, ale zbudowanie niezbyt skomplikowanego, poprawnego zdania złożonego (już nie wspomnę o wielokrotnie złożonym) sprawiało mi trudność jak nigdy dotąd. Kreatywność również gdzieś uleciała. Być może piszę właśnie o tym ponieważ nie jestem w stanie stworzyć nic innego, niezwiązanego z beznadziejnym stanem bezpłodności. Staram się zwalić całą winę na tabletki przeciwbólowe, które biorę w związku z infekcją górnych dróg oddechowych. Mówię sobie, że lekarstwa mnie otępiają ale tak naprawdę to przestałem pisać jeszcze zanim zacząłem je brać.

Jest środa. Siedzę o 10.56 rano przy komputerze i użalam się nad sobą. Pięknie. W tle gra „Wspomnienie” Niemena a ja nie mam ochoty niczego wspominać.

Niedługo święta… „coraz bliżej”, jak głosi reklama Coca-Coli (ta z tirami obwieszonymi lampkami). W centrach handlowych już od miesiąca wiszą x-mesowe dekoracje a ja jeszcze nie kupiłem prezentów. Przecież o to chodzi w tych świętach, prawda? O prezenty. No to dzisiaj ubiorę się w markowe ubrania, ułożę włosy przy pomocy brylantyny i pojadę do „Złotych Tarasów”. Na 18.00 mam fryzjera umówionego („Hest”- lans ziom!). Już się nie mogę doczekać. Zamierzam zrobić sobie jakąś bardzo niepoważną fryzurę. To będzie takie… takie… zabawne, przemawiające za moim wrodzonym luzem i fantastycznym poczuciem humoru, którym epatuję na każdym kroku.

Jest środa. Siedzę o 11.12 i jak dotąd napisałem tylko jakieś grafomańskie bzdury bez znaczenia. Pięknie. W tle gra „Z twarzą Marilyn Monroe” Myslovitza… akurat jak napisałem „Myslovitza” to się włączył kawałek „Chłopcy” tegoż zespołu.

Powinienem zrobić wiele rzeczy. Naprawdę wiele (a „moje chęci są spore” jak nawijał Włodi w połowie lat 90’). Niebawem się za to wszystko zabiorę.

 

 

Written by olgbor

grudzień 12, 2007 at 10:29 am

Napisane w Uncategorized

Nadrobię

z jednym komentarzem

Myślę, że nadrobię zaległości niebawem.  Jak na razie mam bardzo dużo rzeczy na głowie i ciężko znaleźć czas na pisanie.

Written by olgbor

grudzień 9, 2007 at 11:09 am

Napisane w Uncategorized